2006-05-05 11:01:54
REMONT
Ogłaszam remont.
Ekipa remontowa już się wprowadziła, więc w związku z tym proszę poruszać się po blogu raczej ostrożnie (spadające z sufitu belki, zapadające się panele, te sprawy).
Powód - muszę sobie wszystko poukładać. Ma być schludnie, przejrzyście i od nowa.
Nash, jaka jest, każdy widzi. Ale trzeba jednak jakiejś chronologii :).
Pozdrawiam
Naś
skomentuj (10)
2006-04-12 22:39:22
VII TOM POTTERA czyli Głupawki Skutki Uboczne
Dawno mnie tu nie było ;).
Cóż, czas to naprawić.
Odkopane z czeluści komputera, pisane kominkowo podczas głupawki razem z Vilandrą.
***
Scena pierwsza, akt pierwszy VII tomu
[Potter stoi samotnie na skale, zachmurzone niebo, wiatr szarpie poły jego płaszcza i rozwiewa fryzurę. Jego zielone jak szmaragdy oczy wpatrują się w horyzont z tęsknotą. W ręku dzierży różdżkę]
Potter: [poco pianissimo, pasja w głosie] Zabiję cię, Voldemorcie...
Ginny: [powiewa chusteczką]
Ron: Skoro i ty, to my z tobą!
Harry: [głos drżący, acz kapiący autorytetem i mocą] Nie. Muszą to zrobić sam. On zabił mi rodzinę, teraz ja zabiję jego!
Harry: Nie mogę tego od was wymagać! To moja walka!
Hermiona: Ale Harry!
Ginny: [nadal powiewa chusteczką]
Głowa Dumbledore'a Uformowana z Chmurki a la Mufasa: Pamiętaj, kim jesteś!
Potter: [skinięcie głową, pasja w szmaragdowych oczach]
[muzyczka w tle, ujęcia na góry, lasy, doliny, pustynie, morza, rzeki, które przemierza nasz Niestrudony Bohater, Który Musi Ratować Ojczyznę]
[ostatnie ujęcie na 2/3 Trójcy biegnące za nim]
Voldemort: [morderczy chichot z oddali]
Scena II, Akt III, Decydująca Walka
[Potter i Voldemort naprzeciwko siebie, Potter zgrzyta zębami, Voldemort produkuje swój morderczy chichot>
Potter: Zabiłeś mi rodziców!
Voldemort: Serio?
Potter: Serio, serio.
[mała seria widowiskowych zaklęć, parę Avad, jedna gonitwa na superbajeranckich mercedesach tuż nad przepaścią, w tle Ginny, która została oczywiście porwana dla zwiększenia dramatyzmu, powiewa chusteczką]
Voldemort: [morderczy chichot] To ci się nie uda, Potter! Ona jest horcruxem!
Miliony Czytelników Na Całym Świecie: Kurczę, wiedziałem/am...
Potter: [zbliżenie na szmaragdowe oczy pełne przerażenia, źrenice, w których mamy, a jakżeby inaczej, odbicie Ginny, kurczą się ekspresowo]
Voldemort: [produkując morderczy chochot, zapomniał, że mercedes to nie hipogryf i latać nie potrafi, w związku z czym spada w przepaśc i kończy swój żywot]
Potter: [podbiega do Ginny, która, dla spotęgowania napięcia, leży w kałuży keczupopodobnej substancji]
Potter: Ginny!
Ginny: Teraz musisz mnie zabić!
Potter: Niieeee!
Potter: Nie zabiję cię, przecież wiesz! [pasja zakochanego superbohatera w głosie] Och, Ginny! Zabiorę cię do Munga, wszystko będzie dobrze!
zakończenie a la Rowling:
- Ginny zgadza się na zabranie do Munga
- magomedycy wyciagają jej horcruxa. Co prawda po użyciu lewatywy do nosa nigdy już nie wyglądała tak samo jak uprzednio, ale Potter kochał ją taką, jaką była
- wszyscy żyją długo i szczęśliwie, a chmurka a la Mufasa usmiecha sie z zaświatów
zakończenie alternatywne, takoż Rowlingowe:
- Ginny ściąga maskę i okazuję się być Dumbledorem
- tu następuje arcydługa opowieść, taka o życiu i o śmierci, a także o robieniu jajecznicy
zakończenie melodramaticzne:
- Ginny popełnia autoavadę, a Potter skacze w przepaść
zakończenie romanticzne:
- Ginny i Harry łączą sie w ostatnim pocałunku kochanków, nie wiadomo, czyja łza jest czyja, po czym umierają ze wzruszenia
- I chowają ich w sąsiednich mogiłach, a z grobów wyrastają krzaki dzikiej róży, które splatają się ze sobą na zawsze!
zakończenie mrrrocne horrorystycznie:
- Ginny wylewa z siebie hektolitry krwi, a zza zakrętu wyłazi kilkadziesiąt zombie i innych takowych, z którymi Potter rozprawia się samotnie, by potem zostać ugryzionym przez jednego zombie i stać się zombiołakiem
zakończenie ginkofaroum absolutnum potrzebnum:
[Autorka przypomina sobie o postaciach drugoplanowych. Plan przenosi się na spokojną wieś. Cykanie świerszczy, śpiew ptaszków, wrzask rozwścieczonej kobiety...]
Fleur: A moji paznokci! Co ja jestem, żebi kurciaki karmić?! Ja jestem fhancuską, a nie jakąś... jakąś...
Bill: [rozparty w fotelu, poraniony jak bohater wojenny, rozhełstana malowniczo koszula, blizny na klatce piersiowej, układające się w skądinąd seksowne szlaczki]
Milcz i pracuj!
zakończenie sklerotyczne Rowling, która zapomina o życiu uczuciowym swoich postaci:
[Plan rozmywa się. Zbliżenie na splecione dłonie dwójki ludzi... tak! To Longbottom i Lovegood. Oczywiście, Autorka dała wspaniale widoczne żaluzje ich miłości w szóstym tomie. Przecież s i e d z i e l i obok siebie na pogrzebie, prawda?]
The End, sequeli nie przewiduję.
skomentuj (19)
2005-11-24 19:42:02
Dziady. Hogwarckie.
Cóż.
Wen twórczy, a nawet i ten tfurczy, wyniósł się het, gdzie sklątki hodują.
Tak więc - nie napisałam nic dla Tessie. Imieninowo.
Z braku innego prezentu ujawnię fragmenty swojego tekstu przygotowywanego na "Horrorynkę", niedokończonego.
Kiedyś skończę na pewno, obiecuję.
Tess - najlepszego, kochana!
***
DZIADKI - utwór dramaticzny
Egzorcysta - Albus Dumbledore
Chór Zakonu Feniksa
Lochy Hogwartu, wieczór;
"Są dziwny na niebie i na ziemi
o których nie śniło się Ministerstwu Magii..."
(Szekspir w wersji umagicznionej)
Chór "Prefekt":
Głucho wszędzie, mrocno wszędzie
- co to będzie, co to będzie?
Egzorcysta:
Zamknijcie drzwi od komnaty
i stańcie wokół kotła;
Żadnego Incendio, żadnej poświaty -
Jasność zakryta wątła.
Niech pochodni światło blade
zgaśnie, dobrze radzę.
A nuż...?
Potter:
No już, już!
Chór "Perfekt":
Głucho wszędzie, mrocno wszędzie
- co to będzie, co to będzie?
Egzorcysta:
Zmory nieczyste!
Jakkolwiek niewinne -
czyliż pełnie temu winne
czyliż jak wampir wieczyste
czyliż dla mrocniejszej kary
tarantallegrą potraktowane
tańca odkryli koszmary -
różdżki mają złamane.
Przybywajcie, zombie i dziewice
zstępujcie w ten nasz przybytek
dajcież uścisnąć prawicę!
Jest tu i nasz dobytek...
Chór "Perfekt":
Głucho wszędzie, mrocno wszędzie
- co to będzie, co to będzie?
Egzorcysta:
Wpierw lekkie upiory
co z opery przybywają,
przezwyciężą duchy, zmory
i zapłoną; niechże mają
w lochu tym przystanek!
Patrzcie, hej, spójrzcie na pokój -
cóż to w kształcie nietoperza?
Ach, Sewerze, dajże spokój,
o innego chodzi zwierza
(...)
------
Egzorcysta:
Cicho! Słyszę jakieś rżenie
Tak! Już słyszę je wyraźnie!
Czyżby gryfa to wspomnienie?
Tak, rozmiary ma pokaźne!
[DUPS]
Egzorcysta:
Potter zemdlał - nie dziwota
zjawa ta jest jak Drętwota
Toż to Black na hipogryfie,
rączy rumak cały w bieli!
sądząc po Syriusza minie
wiele różnych przygód mieli.
Syriusz Biały:
Jam jest Syriusz, teraz Biały
zza zasłonki powróciłem
ponoć fanki wąty miały
choć wbrew Joan - tak, wróciłem!
Grozę przeżywszy okrutną,
przejście przez zasłonkę trudne,
rozbroiłem też straż butną -
hej, "come backi" nie są nudne!
Lecz bohater ma słabości -
cierpię pragnienie sromotne.
Ach, napoju z winorośli
rozwieje problemy zdrowotne!
(...)
----
Dziewica:
Na głowie mam złote loki
w oku morza kolory
obok bahanka stawia swe kroki;
znajcie moje walory -
A zowię się Mary.
Tu niegdyś w letnie poranki
piękniejsza niż te czary
Mary pasając bahanki
śpiewała: Mary miała bahankę!
Chór:
Tu niegdyś w letnie poranki
piękniejsza niż te czary
Mary pasając bahanki
śpiewała: Mary miała bahankę!
Dziewica:
Syriusz za sykli sakiewkę
chciał raz pocałować w usta;
lecz i pieniądz, i tę śpiewkę
wyśmiała dziewica pusta!
La la la
Remus dał różę pasterce
Lucjusz oddał swoje serce
lecz i z niego, i Remusa
tak śmieje się Mary Sue kusa:
La la la
Chór:
Cóż robić?
Dziewica:
Tak, Mary byłam, dziewicą z Hogsmeade,
imię moje u was głośne
że choć piękna, jam niewinna
i dwudziestą marnując wiosnę
rzucać z mostu się nie powinnam...
Żyłam, doskonałą będąc
lecz nikt nie spłakał mej niedoli,
nie chcę więc w zaświatach więdnąć
klątwę rzucę, wedle woli!
Hokus pokus! Już zaklęci
młodociani są pisarze -
gdy ich chęć pisania znęci
w myślach się im wnet ukażę!
Odtąd niech się strzeże,
kto docenić Mary nie chciał,
niech do serca sobie bierze
słowa me - na Mary Sue szał!
Chór:
Odtąd niech się strzeże,
kto docenić Mary nie chciał,
niech do serca sobie bierze
słowa jej - na Mary Sue szał!
Egzorcysta:
Klątwa ta to straszna dola!
kysz, kysz, zmykaj, zmoro!
Niechże spełni się twa wola,
lecz nie nękaj nas, potworo!
Lecz co to? Nowa zjawa?
stoi głucho, nieruchomo.
Może sen to? Nie, to jawa,
choć dziś nic już nie wiadomo...
Zjawa:
...
Egzorcysta:
Czymżeś, maro? Ghulem, duchem?
Przemów, uracz jakimś ruchem!
Nie do wiary...
(...)
***
Chyba mi odbiło, serio.
N.
skomentuj (17)